czwartek 4, Kwiecień, 2019

Spotkanie ze Scottem Jurkiem

Kiedy przyjechałam do Warszawy z dalekiego Białegostoku na spotkanie ze Scottem Jurkiem wiele ludzi pytało mnie ‘chciało ci się przyjeżdżać specjalnie do Warszawy?’ Jak to czy mi się chciało?! Jak często pojawia się okazja, żeby poznać swojego guru, słynnego ultramaratończyka, propagatora diety wegańskiej? To druga wizyta Jurkera w Polsce, przyjechał na promocję książki Północ, wcześniej był tutaj 7 lat temu.

W planach był poranny trening i wieczorne spotkanie w klubie sportowym LAAB.
Trening zaczął się rozgrzewką prowadzoną przez Mateusza Jasińskiego. Wszyscy niecierpliwie
czekaliśmy na Scotta Jurka. Dowiedzieliśmy się, że plan na bieganie to tylko kilka kilometrów wokół Stadionu Narodowego. Liczyłam na dłuższy bieg w milszych okolicznościach przyrody, np. w Parku Skaryszewskim lub nad Wisłą.

Scott Jurek zachęcił nas do robienia sobie z nim selfie podczas wspólnej przebieżki, nazwał to
selfie run. Każdy miał okazję z nim porozmawiać, zrobić wspólne zdjęcie. Jest on tak charyzmatyczną, pełną pozytywnej energii i sympatyczną osobą, że samo przebywanie w jego pobliżu wprowadzało mnie w pełnie szczęścia. Podczas biegu czas mijał mi tak szybko, że dałabym sobie rękę uciąć, że przebiegliśmy tylko jedno kółko wokół Stadionu Narodowego, później sprawdziłam, że tak naprawdę zrobiliśmy ich aż trzy!

 

Nie było zaskoczeniem, że wege biegacze przeważają nad mięsożercami. Jest w tym na pewno spora zasługa Scotta Jurka – słyszałam wiele historii, że to właśnie przeczytanie jego pierwszej książki Jedz i Biegaj było bodźcem do stania się Vege.
Po biegu nadszedł czas na podpisywanie książek. To była kolejna okazja, żeby zamienić z nim parę słów. Widać było, że Scott czerpie przyjemność z rozmów z biegaczami, z przyjemnością odpowiadał nam nasze pytania, służył dobrą radą.
Scott Jurek wielokrotnie zachwycał się Warszawą, jej rozwojem, ilością wegańskich knajp. Żartował, że musi pojechać zjeść wegańskiego hot doga na stację benzynową i wrzucić zdjęcie na swojego Instagrama. Namówiliśmy go nawet na wspólny lunch, ale niestety Organizatorzy nie zgodzili się, ze względu na napięty program.
Po wspólnym treningu drużyna Vegerunners przebiegła kilka kilometrów nad Wisłą i udała sięna zasłużony posiłek 🙂

Wieczorem było dużo mniej kameralnie, na wysłuchanie opowieści o jego wyczynie – pobiciu rekordu Szlaku Apallachów przybyło znacznie więcej jego fanów. Obejrzeliśmy dotychczas nieemitowany film z wyprawy, wysłuchaliśmy opowieści o jego przygodach, inspiracjach, życiu, planach na przyszłość. Rozmowę prowadził Maciej Jabłoński.
Po zakończeniu oficjalnej części wieczoru, przeszliśmy do części nieoficjalnej, niestety bez Scotta
Jurka, który do późna podpisywał książki.
Do domu wróciłam pełna inspiracji i motywacji do treningów.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Wiadomość od Scotta Jurka do naszych biegaczy 🙂 #scottjurekwpolsce #warsawvegan #vegan #vege #vegerunners #scottjurek

Post udostępniony przez Vege Runners (@vege_runners)

Magda ‚Słodziak’ Bielawiec